- Długo jeszcze będziesz tak stała? - mruknął w końcu i rzucił dziewczynie znudzone spojrzenie.
- Tak długo, jak będę chciała. - odpyskowała prostując plecy. Chciała pokazać mu jak bardzo jest wściekła i jak wielki ma do niego żal, ale po chwili spuściła wzrok i poczuła się okropnie. Ten chłopak... mężczyzna. Miał w sobie coś, co nie pozwalało jej gniewać się na niego. Przestała więc wbijać paznokcie w dłonie zaciskając je w pięściach i spojrzała na niego błagalnie. Otworzyła usta, by coś powiedzieć, na co z pokoju wyszedł wysoki blondyn i widząc stojącą przed sobą dwójkę znieruchomiał.
- Co jest? - spytał po chwili.
- Nic, chodź.- mruknął dredziarz i ruszył w kierunku windy, a blondyn za nim. Dziewczyna ocknęła się i puściła biegiem za brunetem.
- Zaczekaj! - złapała go obiema rękami za przedramię. Blondyn uniósł jedną brew ku górze w zaskoczeniu i zawiesił spojrzenie na bliźniaku. - Tom proszę... - szepnęła. Brunet wywrócił oczami, wyszarpnął się z jej uścisku i wszedł do windy za bratem, zostawiając ją samą na korytarzu. Drzwi windy zasunęły się, a szatynka zaczęła walić z bezsilności pięściami w metalowe drzwi.
- Ty pieprzony egoisto ! - wycedziła przez łzy. - Jak możesz mnie nie pamiętać... - dodała już trochę ciszej i osunęła się na podłogę. Usiadła pod ścianą i odchyliła głowę do tyłu zamykając oczy.
~~~
Bliźniaki usiedli wygodnie w limuzynie.
- Kto to był? - spytał blondyn.
- Co? - wytrącony z zamyślenia Tom próbował załapać o czym mówi jego brat.
- No ta dziewczyna... Kto to? Znasz ją?
- A co mnie to... Kolejna natrętna panna, nic nowego. - odparł i sięgnął po kieliszek szampana.
- Mnie to się tam ona wydawała znajoma. Skądś ją znam... - zaczął młodszy.
- Pierdolisz głupoty. Za dużo dymu na scenie się nawdychałeś. - zaśmiał się dredziarz, zatkał sobie uszy słuchawkami i zamknął oczy. - Obudź mnie jak będziemy na miejscu.
Bill wzruszył ramionami i odpłynął w muzyce, wpatrując się w okno zastanawiając się, kim była ta znajoma, niewinna twarz rozmawiająca z Tomem na hotelowym korytarzu.